Agnieszka Maria Wasieczko - Akwaria - 2002

W kryształowych szybach migotały iskry światła, w koralowych gajach pływały złote rybki i tęczowe meduzy, trącało (...) pyszczkami, płetwami, śliskimi ogonami, ciekawie wytrzeszczały (...) wielkie oczy kraby i żółwie, szmaragdowe łany morskich traw mieniły się od różnobarwnych rozgwiazd i jeżowców, które tam miały swe mieszkanie, z urwistych zwieszały się całe gromady żółtych gąbek ....

.... Barwny krąg mieszkańców głębin morskich: raki, homary, krewetki koniki, morskie, glony i malownicze muszle - zupełnie jak ten z Pałacu Syreny z fragmentu ludowej, islandzkiej baśni (1), na swoich najnowszych malowidłach Dariusz Pala zamknął w akwariach. Dotychczas spychane na margines malarstwa, teraz uczynił głównym tematem, ulubioną formą ekspresji. Pierwsze 30 „akwarystycznych” obrazów olejnych namalował jeszcze tego roku przed wakacjami. Wybrał do nich jednakowe, kwadratowe płótna o wymiarach 32 x 32 cale. Uzupełnił je również pracami 2-metrowymi oraz kompozycjami malowanymi na podłożu ze zbijanych desek. Podobno do Warszawy przywiózł zaledwie skromny ułamek tego, co ma w swej pracowni w Miami.

Przyczyna zainteresowań akwariami? Czysta impresja wyobraźni? Obserwacja natury? Wprawdzie Pala codziennie przygląda się własnemu szklanemu naczyniu ustawionemu w patio domu, jednak barwny świat morza zawsze go kusił, nim cztery lata temu zamieszkał w przesyconej słońcem Florydzie. Wcześniej w jego obrazach dominowały ryby. Słój ze złotą rybką malarz stawiał w łaźni, który niczym luksusowy bibelot – zabawka umilał relaks kąpiącej się damie (Kobieta w wannie), błękitną rybkę układał na talerzu jako wyrafinowany przysmak (Kobieta z rybą na talerzu). Wodą i owocami morza zachwyca się malując sielankowe sceny na egzotycznych plażach. Na stolikach nadmorskich restauracji nieustannie układa malownicze martwe natury.

Najnowszą serię „akwariów” Pala namalował sięgając po prywatne uniwersum motywów i wzorów, które niekiedy notuje przy pomocy drobnych rysunków – notatek. W obrazach swych trzyma się w kilku utartych form: zygzaków, szlaczków i geometrycznych figur, które zestawia w najróżniejszych kombinacjach. Ale choć wszystkie poświęcone zostały temu samemu tematowi i uporządkowane formatami, wykazują wewnętrznie zróżnicowanie. Powieszone obok siebie na pewno nie znudzą. Mimo, iż z pozoru się nie zmieniły: Dariusz Pala zawsze malował kolorowe, bardzo autentyczne w swej naiwności płótna, również i tym razem nie ukrywa, że interesuje go beztroskie mazanie pędzlem. Niekoniecznie umieszczone w tym nurcie sztuki współczesnej, który nieustannie każe minimalizować, redukować formę. Jego obrazy są instynktowne. Sięgając po kolor, konkret materii, jej fakturę i światło wyraża uczucia i zmysły, swą dziecięcą wyobraźnię. Tworzy malarstwo wyzwolone z karbów intelektu. Bez wyrachowanej pogoni za „rozstrzygnięciami malarskimi”: bez estetyzowania, dążenia do technicznej doskonałości i wyrafinowanej kolorystyki. Swą czystą, radosną kontemplacją świata przeciwstawia się współczesnemu, postmodernistycznemu kultowi brzydoty.

Jednak Dariusz Pala z właściwą sobie spontanicznością nie zdaje sobie sprawy z wyraźnej zmiany jego obrazów. Choć nadal intuicyjnie buduje je sięgając po podstawy koloryzmu, ich formę wyraźnie oczyścił, poddał syntezie. Odrzucił w nich jednak wdzięk literackiej anegdoty, malarskiego rozgadania. Zmieniła się też kompozycja jego płócien: budowana z silnie skontrastowanych barwnych płaszczyzn stała się bardziej zrytmizowana, mocniejsza. Swe najnowsze „akwarystyczne” malowidła Pala często komponuje w prostokącie albo w owalu. Wypełnia je motywami zoologicznymi, które czasem przybierają abstrakcyjne kształty. Otaczając w nich akwaria wyraźnym konturem, malarz podkreśla różnicę między zamieszkującym do światem, a otaczającym go tłem. Linią odgraniczającą dwie płaszczyzny czasem staje się ozdobny, mozaikowy fryz. Podział ten Pala wzmacnia również kolorystyką: lubi duety barwne. Śmiało więc sięga po barwy skontrastowane lub silnie zróżnicowane tonalnie, np. błękit i granat, żółcień i cynober.

Potrzeba „budowania formy kolorem” i oddania „koncepcji malarskiej”- to najistotniejsze cechy malarstwa Dariusza Pali. Już w młodości poruszał się on w kręgu tradycyjnego, krakowskiego koloryzmu. Zanurzonego jeszcze w klimacie młodopolskiego spleenu (młodzieńczy obraz Kpiąc z niewinności), jednak z szaro-fioletową paletą Boznańskiej i Weissa zerwał jeszcze na studiach, ku utrapieniu konserwatystów dążąc ku nieco drapieżnej ekspresji. Rozwijany w wielu wariantach temat „akwariów” staje się dla niego świetnym pretekstem do uprawiania tak zalecanej przez kapistów „gry barwnej”. Każdy obraz niesie w sobie układ wysmakowanych kolorów. Ich powierzchnię Pala buduje z rozwibrowanej materii, drgającej niezwykłymi zestawieniami tonów. Po staremu chętnie wybiera żywe odcienie: świetliste błękity, słoneczne żółcienie, oranże i jasne piaski. Zawsze czyste i dźwięczące. Jednak Pala zmienił kolorystykę, do której zdążył już nas przyzwyczaić: nasycił ją czerwieniami, sięgnął po przenikające gęstą malarską materię dynamiczne ciemniejsze smugi brązu, granatu, indygo, szafiru, ultramaryny i kobaltu. Lubuje się w nakładanych grubą warstwą, rozwibrowanych smugach farby, które przypominają świetlistą, barwną poświatę. Kładąc na warstwę materii obrazu silnie rozjaśnione impasty, „ożywia” ją, wypełnienia światłem. Pod chłodne tła wprowadza ciepłe podmalówki. Prześwitując wzmacniają one barwy lub łagodzą przejścia między nimi.

Jak zawsze Dariusz Pala z pasją pracuje nad fakturą swych płócien. Eksponuje ich namacalną, plastyczną cielesność, jakby przeznaczono je do kontemplacji nie tylko dla zmysłu wzroku. Gruba, ekspresyjna, różnorodna i bogata materia afirmuje wewnętrzną radość malowania, beztroską radość życia.

Pala niechętnie kończy własne obrazy, często do nich wraca. Z upodobaniem maluje na starych. Przewagę procesu twórczego ceni bardziej od ukończonego w pełni dzieła. Niczym rasowy kolorysta najbardziej lubi sobie płótno najpierw „zabrudzić”. Maluje je długo, bez pośpiechu. Ciągle je przemalowuje, by lepiej poznać relacje łączące kolor, materię farby i jej fakturę. Obraz popycha coraz dalej, tak długo, dopóki nie zmęczy jego barwy, nie odbierze jej witalności. Ekspresyjnym gestem buduje fakturę z nakładanych wielokrotnie, barwnych pokładów jakby niedomalowanej farby. Wydobywa jej gruzełkowatości. Szerokim pędzlem rzuca swobodne, przenikające się pasma. Nawarstwienia mnoży aż do utworzenia ciężkiej, mięsistej struktury budując intensywność koloru, który zostaje utrwalony w stężałej zawiesinie pigmentów. Pokrywając nią obrazy roztapia malowane motywy, także, że obrazy osiągają paradoksalnie niemal pozbawiony wyrazu, abstrakcyjny charakter.

Najnowsze prace Pali malowane na ażurowych stelażach ze zbijanych desek szczególnie szybko rodzą się w jego pracowni. Kiedyś wpadł na pomysł wyrzeźbienia reliefu w styropianie, jednak chętnie zamienił na drewno pokrywane farbą. Malarz wyraźnie lubi on niecodzienną, ażurową strukturę podłoża, która sprzyja wyjściu obrazu w przestrzeń, jego usamodzielnieniu. Pozwala wyżyć się, rozwinąć pasję zamaszystego gryzmolenia. Zmieniają się dynamicznie w zależności od punktu obserwacji. Jednak kompozycję tych obrazów Pala przekornie ujmuje w owalną ramę! Znać w nich dążenie do największej syntezy. Morskie zwierzęta i rośliny Pala upodabnia do zaokrąglonych figur geometrycznych, które przenikają, nakładają się na siebie. Zacierając ich kontury idealnie buduje klimat wieloznaczności. Również ich kolory wymykają się potocznej obserwacji: zupełnie nie przypominają tych, które znamy z zoologicznego atlasu. W końcu nie wiadomo, czy są formą floralną, animalistyczną, czy może czysto abstrakcyjną?

Nic więc dziwnego, że „Akwaria” Dariusza Pali - swobodne malarstwo utopione w kolorze i fakturze ma w sobie coś z ulicznych malowideł graffiti, ze spontanicznej sztuki dziecka lub z surrealizmu. Może nie z mrocznych wizji Salvadora Dali, ale z poetyckich kompozycji Joana Miro pełnych barwnych, miękkich, wirujących kształtów.

Opisy – komentarze do obrazów: [tytuły moje – A.M.W.]

Świetliście białe muszle, małże i koniki morskie oddzieliła od tła wyjątkowa, przypominająca dekoracyjny fryz, struktura. Artysta „wyłożył” ją misternie białymi, żółtymi, cynobrowymi, błękitnymi i pomarańczowymi kosteczkami mozaiki. Nic więc dziwnego, że malowany z profilu klosz przypomina nieco architektoniczny łuk arkady. A może to barwny pas wykładziny okalającej oglądany z lotu ptaka basen, w którym zamieszkały stworzenia morskie? Malarz bardzo lubi dekorować i wyznaczać ramy. Barwnymi trójkątami, zygzakami i spiralami ożywia zarówno ubrania bohaterów swych obrazów, zdobiące wnętrza tkaniny i przedmioty, jak i wybrane fragmenty tła. Gdyby mógł, tymi abstrakcyjnymi deseniami zamalowałby całkowicie obraz! W scenach „kąpielowych” mozaikami otacza baseny, nad którymi wygrzewa się eleganckie towarzystwo. Dlaczego nie okolić nimi akwarium? Można przecież malarsko zestawić z je fakturą płótna. Jak choćby tu - nałożonymi zamaszyście pasmami zimnego karminu i gorącego cynobru, które płynnie przechodzą w pasma oranżu, złota oraz ciemnej żółci. Położone na czarne tło przenikającej podmalówki zyskują na intensywności. Nawet białe, morskie stworzenia pod wpływem toni wody podobnej do czerwono – złotej poświaty nabierają różowawych tonów.

„Płaszczyzna gładka w zestawieniu z jaśniejszą plamą ciemnieje, a przy ciemnej jaśnieje, płaszczyzna szara w zestawieniu z czerwoną plamą zielenieje” – tak pojęcie „gry barwnej” interpretował kolorysta Józef Czapski. (2) Dariusz Pala również wierzy w siłę kontrastów barw: ciepłe i zimne przecież wzmacniają wzajemnie swe oddziaływanie. Kontur staje się dla niego miejscem ich spotkań i zarysowanego w płótnie napięcia. Nadająca kształt akwarium żółta linia, rozjaśniona ślizgającymi się białymi blikami kontrastuje z ciemnogranatowym tłem. Dążąc do zróżnicowania odcieni błękitu malarz wypełnił naczynie jaśniejszą o parę tonów wodą, której toń utworzyły plamy płynnie przechodzącego kobaltu i lawendowego błękitu. Zanurzając w akwarium meduzy o miękkich, pełnych kształtach oraz jasnozłote, układające się w siatkę gałązki korali zdynamizował kompozycję płótna.

Tym razem akwarium Pali przypomina obłym kształtem laboratoryjny słój lub butlę z szeroką szyjką. Zdaniem Jana Cybisa „kolor na płótnie powstaje dopiero przez kontakt z innymi kolorami” (3) - od migotliwego tła budowanego warstwami przenikających się plam ognistego oranżu oraz złota naczynie zostało oddzielone żółtą linią. Malowana rozbielonym, słonecznym odcieniem koresponduje z jasnożółtymi skalarami, rozgwiazdami, meduzami, szybującymi pęcherzykami powietrza oraz glonami o falujących liściach. Mżące własnym światłem plamy położone szerokimi, dynamicznymi pociągnięciami pędzla, wyróżniają się na tle wypełniającej akwarium toni wodnej, zmąconej brudnym granatem.

Kwadrat w kwadracie. Płaszczyznę płótna malarz ożywił wyznaczającą zarys akwarium, strukturą która przypomina łamaną linię labiryntu. Albersowska gra geometrii? Bynajmniej. Zdyscyplinowany kontur i gładkość powierzchni Bauhausowskiej kompozycji Pala zastąpił wirtuozerią w operowaniu wyrazistą barwą i niespokojną fakturą. Szerokie, brutalnie pociągnięte czarne pasmo wyznacza wewnętrzne granice obrazu. Oddziela formę naczynia od tła budowanego swobodnie ukształtowanymi, rozmazanymi plamami oranżu, ugru i żółci. Tworzy statyczną ramę, zapobiegając rozlaniu się w głąb tła. „Uwięzioną” we wnętrzu akwarium czerwonawą, zmieszaną z czernią, gęstą materię z trudem przenikają niespokojne ławice srebrzystych rybek. Ich sylwetki symulują jedynie płynne, świetliste pasma bieli, kobaltu, głębokiego karminu oraz słonecznego żółtego. Wiążąc na płaszczyźnie smugi farby malarz odchodzi tak daleko od pierwotnego motywu, że nie sposób go dokładnie zrekonstruować.

Kuliste akwarium wpisane w kwadratową formę płótna. Koło w kwadracie, czyli gra archetypicznych figur idealnych. Zderzenie obłości i kanciastości. Klasyczny dialog elementarnych tonów ciepłych i zimnych. „Dla malarstwa treść, przedmiot, czy natura zawsze były tylko pretekstem do zestawień gry malarskiej, do abstrakcji form i barw” – napisał Jan Cybis. (4) – Tu rozbielone, żółte tło ożywiły przenikające się płynnie, zagęszczanymi granatem, indygo i czernią. Zostały skontrastowane z błękitno – kobaltowymi pigmentami nadającymi głębię toni wodnej. Świat fauny morskiej powołują do życia „światła w obrazie” - miękkie dotknięcia białych i jasnożółtych impastów.

Jeszcze jeden „obraz w obrazie”. Naniesiona na płótno szeroka, kwadratowa bordiura przypomina iluzoryczny blejtram, powodując optyczne „załamanie się” malarskiej płaszczyzny. Pala zdążył już nas urzec utrzymaną w czerni i czerwieni serią kwiatów w wazonach, których silnie zgeometryzowane, kanciaste kształty obwodził zamaszystym konturem i topił w warstwach gęstej, przyciągającej swą połyskliwością grubej fakturze. (choćby Wazon z kwiatami i Trzy wazony na czerwonym tle). Teraz czarną linią oddziela karmin tła od czerwonawej toni wodnej. Stłoczone w niej ciała morskiej fauny wyłaniają się z gry zagęszczonych, zamaszyście rzucanych czarnych maźnięć. Zmienność koloru budują rozedrgane wibracje plamek, „dźwięczący” karmin ożywiają smugi słonecznej żółci, światła dodają mu lekko kładzione bliki. Dzięki intuicyjnej ekspresji czerwieni malarz zbliża się do ideału malarstwa czystej „barwy”. Malarska, dekoracyjna faktura łagodzi wrażenie przejmującej pustki i nudy typowego, „suchego” momochromu.

- Płótna o bardzo silnie wydłużonych kształtach:

Kilka równoległych pociągnięć czarnej farby kreślących kształt akwarium oddziela jego wnętrze pełne morskich stworzeń od gęstego, niespokojnego, karminowego tła malowidła. Gęsta faktura obrazu i klaustrofobiczne zagęszczenie motywów odbiera mu przestrzeń. Kolory układają się w określone kształty dzięki różnym napięciom i intensywności koloru. Kształtów zwierzęcych utopionych w gęstej kładzionej uderzeniami czarnej, kobaltowej i ciemnoczerwonej materii farby możemy się tylko domyślać dzięki pełzającym po jej powierzchni świetlistym, białym i żółtym impastom.

Ten obraz przypominający gęsto utkany kobierzec powstał ze zmysłowego delektowania się artysty zestawieniami kolorów. Bordiura - czarny kontur akwarium oddziela jego wnętrze od ożywionego transparentną warstwą oranżu intensywnie żółtego tła, wypracowanego dzięki licznym, uściślającym operacjom. Nawarstwianie pokładów farby idealnie buduje mikrostrukturę obrazu. Światło i przestrzeń artysta przełożył na język żywych kolorów, które łączą się z sobą w rytmicznym porządku. Razem z fakturą tworzą fizyczną jedność.

- Obrazy na podłożu zbijanym z desek:

Idealna współzależność pomiędzy dotknięciem ręki artysty, użytym przez niego pigmentem, ażurowością podłoża, fakturą malowidła i jego zmysłowością. Z pomocą koloru Pala próbuje wyjść poza przyrodzoną materii barwę. Udowadnia, że naturalny, lokalny koloryt nie ma większego znaczenia. Ultramarynowo - kobaltowa sylwetka ptaka, a może ryby oddana zamaszystymi pociągnięciami pędzla zlewa się z niespokojnymi błękitnymi pasmami przecinającymi drewniane podłoże, rzuconymi jakby od niechcenia na kontrastującą z nim plamę intensywnego karminu.

Rybie nakreślonej niespokojnym pociągnięciem zbyt grubo, guzełkowato położonej farby artysta dorysował ptasie skrzydła upodobniając ją do niezwykłej hybrydy. Pracy bliskiej ulicznemu malowidłu swobodnie rzuconemu na murze dynamiki dodają zmiennej szerokości, transparentne, poziome pasy tła w kontrastujących ze sobą odcieniach zielonkawego błękitu pruskiego oraz żółcieni.

Zamknięte w owalu, ożywiające rysunek starych desek smugi w ciepłej tonacji oranżów, ugrów, żółcieni, spalonej terrakoty i cynobru zostały skontrastowane z kobaltem tła oraz tajemniczymi, lewitującymi, biomorficznymi formami. Może należą one do wzlatującej ławicy wodnego ptactwa, a być może oglądanych z lotu ptaka, rozrzuconych na dnie morza malowniczych muszli?

Ucieczka od wiernego naśladownictwa realnie istniejących form natury może być szczególnie pociągająca. Księżycowo – sierpowatą, półkolistą postać malarz nadaje zarówno ptakom, jak i rybom. „Kolor nie koncypowany z założonej gry barwnej, a tylko naśladujący kolor z natury – nie działa malarsko” – powtórzymy słowa Jana Cybisa przyglądając się ich sylwetkom w różnych odcieniach bieli. (5) Wyabstrahowaną z tła kompozycję, mieniąca się przenikającymi się, jaśniejszymi i ciemniejszymi, żółtymi smugami Pala zamknął w owalnej ramie.

Przypisy:

1. Baśń islandzka „O kochającej matce i morskiej syrenie”, cyt. za: W. Markowska, A. Milska, „Za siedmioma morzami, za siedmioma wyspami”, Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1985, s. 48

2. J. Czapski, „Józef Pankiewicz. Życie i dzieło. Wypowiedzi o sztuce”, Warszawa 1936, s. 183

3. J. Cybis, Katalog z wystawy kolorystów w Polskim Klubie Artystycznym Polonia, 1931, cyt. za: „Exhibition of The K.P. Group in Club Polonia”, w: „Myśl Narodowa”, 6 grudnia 1931, nr 435

4. J. Cybis, „Aleksander Kotsis”, w: „Głos Plastyków”, 1932, R. II, z. 3

5. J. Cybis, Katalog z wystawy kolorystów ..., op. cit.